Start Nr 112 Przez pryzmat wartości. Czy człowiek staje się coraz lepszy? str.15
Przez pryzmat wartości. Czy człowiek staje się coraz lepszy? str.15

Wiele wiele lat temu, gdy posiadanie konkubiny było czymś normalnym, pewien człowiek, którego przeznaczeniem było służyć Bogu pokłócił się ze swoją kobietą. Ona zdecydowała się go opuścić i wrócić do domu swojego ojca. Po jakimś czasie ów człowiek zatęsknił za swoją konkubiną i odszukał ją w domu jej ojca. Pogodził się z nią i uprosił, aby powróciła z nim. Wyruszyli w podróż trochę późno, aby dotrzeć do domu przed nocą i musieli szukać schronienia. Człowiek wolał przenocować u pobratymców ze swojego plemienia, niż u obcych. To wydawało mu się bezpieczniejszym rozwiązaniem. Udał się więc do miasta swoich. Niestety swoi nie za bardzo kwapili się z gościną. Dopiero obcy mieszkający wśród nich przygarnął go i jego konkubinę pod swój dach. Mieszkańcy miasta byli rozwydrzeni seksualnie. Napadli na tego, który przyjął naszego bohatera pod swój dach i chcieli zgwałcić jego gościa (naszego bohatera). Udało się ich udobruchać w ten sposób, że gospodarz i ten człowiek wydali mieszkańcom konkubinę na gwałt. Rano człowiek znalazł swoją konkubinę martwą na progu domu, w którym spędził noc. Martwą położył na osła i wrócił do swojego domu. Tam pokroił ciało na kawałki i rozesłał różnym pokoleniom swoich pobratymców z zapytaniem: Co sądzicie? Pobratymcy człowieka uzbrojeni zebrali się na naradę. Wezwali mieszkańców miasta do wydania winnych gwałtu i zabójstwa. Mieszkańcy miasta odmówili i zaczęli się gotowić do wojny. Po naradzie przedstawiciele pokoleń zdecydowali wykorzenić zło spośród siebie. Najechali miasto, w którym nastąpił gwałt i zabójstwo. Po morderczej walce zdobyli miasto. Mieszkańców ? mężczyzn, jak i kobiety, dzieci i zwierzęta wybili ostrzem miecza, a samo miasto spalili.